Forever Young

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Do czego dąży człowiek?
Kim jest, dla czego, dla jakich wartości i celów żyje?
Rodzimy się i po co?
Po co się uczymy, po co pracujemy, po co umieramy?
Czy bez tego wszystkiego nie byłoby prościej?
Moja pewna teoria wysnuta podczas niekończącej się przejażdżki, oglądania tego samego świata przez zaparowane okno głosi iż żyjemy tylko a raczej głównie dla miłości. Dla każdego miłość jest czym innym. Jest jej wiele rodzajów. Ja szukam takiej miłości a Ty innej.
Nawet nieświadomie. Nie wiem czy istnieje ktoś kto nie pragnie być kochanym. Nie spotkałam w każdym bądź razie takiej osoby. Możemy się zarzekać, ale nie wolno oszukiwać samych siebie. Chociaż dzieje się to często bez naszej woli i władzy. Prosty akt prokreacji jest miłością. Jakąś jej formą. Sposobem na zaspokojenie pustki w sercu. Dziury w którą trzeba coś wepchać aby było w końcu dobrze. Miłośc do drugiej osoby, Miłość drugiej osoby do nas. Matki, ojca, rodzeństwa, przyjaciół. Jest wiele rodzajów, wymiarów miłości.
Bez miłości nie było by sensu, poświęcenia.
Miłość, czym jest tak naprawdę. dlaczego tak wiele osób pragnie kochać i być kochanym?
Dlaczego tego potrzebujemy?

Tagi: undefined
24.08.2016 o godz. 16:55
Drżące ręce,nie mogę złożyć prostego zdania.
W głowie jedno coś zrobić, obmyśl plan, zrób coś!
Potem pytanie ale co?
Przeczucie, silny podmuch poruszający serce.
Intuicja.
Po co ja ją zwalczałam, nie słuchając słów własnego serca popadłam w tarapaty.
Zaraz ja?
Nie tak dosłownie. Cierpi ktoś kogo kocham,cierpi ktoś kto kocha ją. Na tyle cierpią dookoła, że zajmują się moim zdaniem, pierwsze tak twarde, stanowcze szukanie pomocy u niezaradnej mnie.
Boże! Co mam robić, jak pomóc.
Cierpliwością dojdę do wszystkiego, już wiem co zrobię na początek.
Dowiem się wszystkiego. Wiedząc znajdę remedium na dręczącą chorobę. A potem czy zechce przyjąc lekarstwo?
Siłą do niczego nie dojdę, nie złamię wolnej woli, nie zmuszę.
Nie stracę.
A czasu tak mało.Potrzebuję go.I co teraz? gorzko pytam samej siebie. Zanim dojdziesz odpowiedzi na pytanie ktoś inny uschnie z cierpienia. Jedyną pomocą cierpiącemu jest pomoc cierpiącej duszy kogoś innego.
Dlaczego ja nie doszłam do tego wcześniej, dlaczego mój umysł jest taki otępiały. Teraz działanie, szybko! Szybko !
Czuję się rozrywana od środka swoją niemocą, wolę cierpienia mojej duszy, wole słyszeć trzaski własnego serca bo wiem że sobie poradzę, nie mam wyjścia. Ale te dźwięki trzaskającego serca są okrutniejszymi.
To nie moje serce pęka, moje tylko trzeszczy.


Tagi: 2015
18.08.2016 o godz. 20:40
Fałsz tu, fałsz tam, fałsz dookoła.
Niczym oda.
Do miłości? Zdrowia?
Fałszu....?
Hejterski palec dotyka nas na co dzień. ,, Pokrzepiająca" dłoń ,, przyjaciela podnosi" z błota.
Wdeptując jeszcze bardziej w gówno w które nie wszedłeś sam.
Taki świat, tak już będzie. Tak ma być?
Kiedy coś trzeba pojawia się on z obwłaskawiającym, przymilnym uśmieszkiem ,,szczerej przyjaźni". Obwija się obślizgłymi palcami wokół szyi. Czerpie dopóki będziesz miał to czego pragnie. Uścisk pasożyta, chora relacja jednej korzyści. Sposób na życie?
Spryt? Czy zeszmacenie?
Gdzie jest granica, przekraczamy ją sami?
A co z nami? Jacy jesteśmy.
Nie ma sensu przyzwyczajać się do żywiciela, do pasożyta też nie. W końcu to chora relacja, biologiczny najeźdźca.
Pchła wysysająca krew z żywiciela zostawia w nim resztki życia aby móc go dręczyc dalej.
Ty nawet tego nie zrobisz.
Pożywisz się, weźmiesz to czego pragniesz.
A na koniec ukamienujesz,
wydasz osąd, na swojego żywiciela który stoczył się tam gdzie jest tylko dla Ciebie.
Tylko dla Ciebie.
Tracąc rozsądek...



01.12.2015 o godz. 19:06
Widziałam Cię ponownie.Po tak długim czasie, nie można tego nazwać oczekiwaniem. Nie czekałam.
Nie tęskniłam? Nie chyba tak tego nazwać nie można, nie było to wyczekiwanie, okupione bólem oczekiwanie na twą osobę, na to aż Cię ujrzę.
Od pewnego czasu już tak nie jest.
Byłeś tak bliski, pół metra co to jest?
Tak odległy, jakbyś przebywał w odległej galaktyce.
Cisza pomiędzy nami.
Milion myśli, słów, kłótni w głowie.
Spokój, opanowanie, chłodna obojętność przy pożegnaniu.
Nie wyuczona, nie wyćwiczona.
Prawdziwa.
Stałam się zimna. Nie czuję do Ciebie żalu, wręcz przeciwnie.
Dziękuję za nowe doświadczenia, za to że z każdym dniem, który miną i mija uczę się na nowo.
Kształtuję siebie, moje pojęcie o świecie.
O Tobie.


14.11.2015 o godz. 13:46
Oh ciężko, wiem przecież, wiedziałam że tak będzie...
Wiedziałam, że kiedy się podniosę, motywacji i siły nie starczy na długo,
Jeszcze wlokę nogami, mając świadomość tym razem, że słabnę, tracę siły.Ale piękna jest ta świadomość ! Teraz przynajmniej jestem, czuję, wiem co się dzieje.
Nie jak lunatyk, niemy widz, obserwujący co dzieje się z moim życiem.Teraz ja jestem jego panem, ja nim żyję!
Nikt inny...Ja !
Ja mam władzę, ja dokonuję wyborów.
Tak jak wcześniej,
Ale tym razem świadomie, za każdym razem mniej lub bardziej.
Nowe wyzwanie.Tym razem dam radę.
Mimo słabości, mimo lęku o pzyszłość, mimo wad.
Dam radę, teraz albo za kolejnym setnym podejściem.


A tymczasem
Tagi: .
11.11.2015 o godz. 19:26
Jest dobrze,
Lepiej niż było.
Troszkę się zmieniło, troszkę zmieniło się we mnie.
Lżej, jakoś łatwiej można by rzec prościej.
Nie to że nie ma trudności.
Łatwiej je po prostu pokonać.
Jest siła, jest moc.
Jest ospanie i jednoczesna niechęć.
Swoista sprzeczność. Jedno powinno wykluczać drugie, ale tak jest łatwiej.
Daję radę, wszystko zaczyna się samo układać.
Potrzebny był czas.
A zniknął ból, smutek, słabość, strach.
Relacje same się naprawiają, problemy same się rozwiązują.
Czy to aby nie sen?
Motyw przemijania, coś się zaczyna i kończy.
Jak w literaturze i przyrodzie.
Jest idealnie, ciepło, miło i wspaniale. Aż tu ku zdegustowaniu bohatera wszystko samo zmienia się o 180 stopni. Wali się i psuje. Samo od siebie. Nieuchronne fatum, los tragiczny...
Co zależy od nas, a co nie?
Wszystko czy nic?
Jest w tym równowaga?
A to? Pytanie retoryczne? Hipoteza? Teza ? Co jest czym.



Tagi: Jest ok
05.11.2015 o godz. 19:18
Enty dzień agonii...
Enty tydzień nieuzasadnionego bólu..
Enty raz analizuję to samo.
Bezskutecznie.
Mam coraz mniej siły. Coraz trudniej mi grać.
A przecież nie mogę przestać.
Mam dla kogo grać.
Mam przez kogo cierpieć.
Wszędzie kurwa ból i ból i tak kurwa enty miesiąc.
Pokrzepiająca myśl ,, to kiedyś minie, uda się jak zawsze, będzie kolorowo i bajecznie"
Tylko kiedy?
W tej chwili jest znośnie.
Witałam przeczucie, że mi się uda, że naprawię spalone mosty, zaprzepaszczone szanse.
A dziś obudziłam się na ziemi, witając się z realiami.
To nie dzisiaj i nie jutro.
Może za enty dzień, tydzień, miesiąc.
Za iks czasu.
W chwili kiedy witam się z podłogą, miłym chłodem, brakiem zaskoczenia, mam nadzieję, jak zawsze, ale coraz mniej siły.
Coraz mniej cierpliwości i zrozumienia.
Ból z czasem nie minął, przekształcił swą formę i znowu atakuje.
Z różnym natężeniem siły.
Ale co by nie było!
U mnie ,, jak zawsze dobrze"

I tak mi się już od tego kręci w głowie...
17.10.2015 o godz. 19:49
I jak zawsze nikt się nie zorientuje.
Powinnam grać w teatrze.
A tak...
Zapomniałam.
Już gram, ale nie wiem czy to dramat, czy komedia.
Więc po co informować o moim stanie kogokolwiek skoro zaraz mi przejdzie.
Ale na razie boli.
Tak cholernie boli!
Sama nie wiem co.Coś w środku.Zżera mnie tęsknota.
Ale za czym? Za kim?
Chyba za nim tęsknię, chyba nie poradziłam sobie z tym jak myślałam. Widziałam go dziś.Nie czułam motylków w brzuchu. Nie czułam nic.
Teraz czuję,ale to chyba nie to.
Mam nadzieję, ze to nie to.
Czuję coś czego nie potrafię określić.
Czuję ból, ale z jakiego powodu?!
Dlaczego?!



14.10.2015 o godz. 18:16
Pożerająca pustka pozostała. Pragnienie rzeczy wielkiej zagubiło sie w labiryncie błędów,w gąszczu pragnień które mnie zgubiły.
Coś powoli zabija to co wspaniałe.
Ciemność roztacza wkoło swoje brudne macki i zagarnia coraz więcej.
Ludzi
Chwil
Uczuć.
I mimo szczęścia ogólnej powierzchowności. Kiedy zaczyna się dialog myśli pojawia się rozpacz.
Wszechobecny ból.Mrok przedziera się przez okopy serca.
Schować się, Nie czuć. Nie myśleć. Nie popełniać tych cholernych błędów, których nie potrafi się naprawić.
Upadać nisko, żegnać wszystko, chować głowę w dłoniach zbroczonych krwią życia. własnego życia.
Powolna cicha agonia poprzez niezrozumienie samej siebie.
Zniknęło wszystko co było. Teraz jest tylko pustka.
Nicość.
Czarna dziura w głowie i sercu.
Nie ma już serca.
Nie ma umysłu.
Skryły się w bezpiecznym miejscu.
Bezgłośny lament wyrywa się z ust.
Niknę.
Ale nie zniknę.
Gubię sie.
Ale ciągle tu jestem.
W pustce.
W bezuczuciowej formie życia.
Nikczemny przedstawiciel homo sapiens.




Tagi: Pustka
11.10.2015 o godz. 17:14
Mimo upływu lat i ilości przeżyć jakich doświadczyłam zdałam sobie nagle, że tak naprawdę mimo swojego wieku, mimo kanonu zachowania obowiązującego dla mojej osoby w świecie zachowuję się jak niedojrzała emocjonalnie, nieodpowiedzialna piętnastolatka. Gdy tak naprawdę większość moich rówieśników posiada poważne plany życiowe, swój bagaż doświadczeń nosi i przeżywa naprawdę honorowo ja bujam w wyidealizowanym wymyślonym przez samą siebie świecie i nic tak naprawdę nie wiem o życiu.
Kim jestem? Do czego dążę?
Ehhh... sama nie znam odpowiedzi na pytania które zadaję.
Brutalna prawda, że nic nie wiem o najbliższych mi osobach, że stwarzam sobie ich na podstawie wyobrażeń, budzi we mnie wstręt do samej siebie.
Jak mogłam ich tak zaniedbać, tak opuścić, niby żyję, ale gdzie? Czy z nimi w ich życiu?
Na której chmurce aktualnie się bujam?

Tagi: zycie
24.08.2015 o godz. 09:57
Po czasie poznaję dopiero ilość straconych szansy i jakość przespanego życia.
Ogarniający mnie w tej chwili żal, smutek spowodowany własną głupotą zostanie przypudrowany,zakryty, po części wyparty przez umysł.
Bo ciężko żyje się ze świadomością utraconego życia, ale jeszcze ciężej jest toczyć nowe życie tkwiąc w przeszłości.
Gdyby tylko tak łatwo było zapomnieć to co nieistotne.
Z drugiej strony, przekornie, wbrew własnym postanowieniom chcę pamiętać o tym co było torturując masochistycznie własne ,,ja". Czy aby tylko dla przestrogi?
Walczyć z samemu ze sobą. A gdzie wewnętrzna zgoda?Gdzie poukładana logika? Gdzie w tym wszystkim ja?

Tagi: .
19.08.2015 o godz. 16:30
Nie oznacza to że opuszczę bloblo, szukam tylko hmmmm nowych odbiorców? Szerszego kręgu? :D
Tagi: .
15.08.2015 o godz. 15:15
Aaaaach to boli.
Tak bardzo rozrywa serce, osamotnienie w towarzystwie.
Poczucie pustki i niechcenia wśród mnogich propozycji odwiedzenia.
Odrzucenie na własną wolę.
Nigdy więcej palenia znajomości, odpychania kochanych osób, dla kogoś kogo równie mocno kochamy.
Na siłę nikogo nie zatrzymam.
Ale tak bardzo pragnę tego jak było kiedyś.
Tak bardzo pragnę tej bliskości i wysłuchania, zrozumienia u kogoś kogo rozumiem.
Staram się.
Samej ciężko temu sprostać.
Staram się bo mój ból nikomu do szczęścia nie jest potrzebny.
Ale czasem czuję że nie dam rady bez wysłuchania.
Ja tylko będę mówić, Ty tylko słuchaj.
Tak jak i ja to robiłam, robię i zawsze będę robić.
Zawsze tu będę.
Znasz mnie, mój adres, wiesz wszystko.
Jak coś to wiesz w tym bólu zawsze będę, w razie czego zawsze pomogę, kiedy tylko zechcesz.
Mój ból schowam na rzecz Twoich zmartwień.
Nie zobaczysz i nie ujrzysz ich.
Przetrawie je głęboko w sobie i pomogę unieść Twój ciężar.
Nie złamię się.
Nie mogę.
Dam radę.
Bo muszę bo chcę, bo wierzę w to.
Ale nie jestem pewna czy na pewno uniosę to wszystko.
A teraz csiiiii..
To tylko krzyk rozpaczy...
Zaraz go uciszę.
I będę krzyczeć niemo.
Tak żeby nikt nie usłyszał.


Tagi: Dam radę
16.07.2015 o godz. 21:33
Coraz gorzej mi idzie. Coraz ciężej jest mi udawać że wszystko jest ok. Do tej pory zawsze udawało mi się świetnie grać, nawet jak sama byłam wkórwiona, czy kiedy moje serce rozpadało się na milion kawałków, a umysł zapominał jak działa, zawsze potrafiłam rozśmieszać innych, pokazywać,że nic się nie dzieje, nikt nie pozna że to co się dzieje rozpierdala mnie od środka.
Bo jak zawsze wszystko dobrze.
I tak naprawdę nie mam na co narzekać, ale umysł mówi jedno, a serce z bólu krzyczy coś innego.
Wiem. Nie będę nikogo zadręczać sobą bo to i tak nic nie da. tylko zepsuje im humor, a przecież pragnę ich szczęścia a nie cierpienia.
Z drugiej strony ile można wyrzekać się swojego szczęścia, poświęcać się nawet kiedy daje mi to radość.
Kiedy zostaję sama zdejmuję maskę i rozsypuję się po dywanie w maleńki kurz.
Już nie muszę udawać, mogę pobyć smutna, bez uśmiechu, nikogo nie muszę zabawiać i zastanawiać się czy robię dobrze czy może to kogoś rani. Czy może ten ktoś chce abym sobie poszła, nie chce mojego towarzystwa.
Niedługo wyjadę, dam im wolną rękę, tak jak zawsze.
Może sama wszystko przemyślę, odetnę się, przejdzie mi.
Proszę niech to się skończy! Nie wiem jak długo wytrzymam dusząc to wszystko w sobie.Pragnę aby mnie wysłuchano, ale jednocześnie nie chcę ich tym zanudzać.Martwić.
Sądziałam że jestem na tyle silna, aby dać sobię radę sama.
Wczoraj w kulminacyjnym momencie straciłam na chwilę panowanie nad mimiką. Nie powtórzę tego błędu ponownie...

29.06.2015 o godz. 14:21
Pragnienia kształtują emocje, emocje wpływają na pragnienia.
Co już od czego zależy?!
Z czym mamy radzić sobie najpierw?
Niczym rozbita szklanka zbieram się w całość z kawałków rozsypanych w gąszczu emocji.Codziennie rano, codziennie wieczorem, w każdym momencie dnia i nocy kiedy już myślę, że wszystko w porządku dociera do mnie, ze jednak nie, że moje wyidealizowane wyobraźni pragnienie nie spełnia się nawet częściowo w nieidealizowanej formie. Budząc się w nocy z bólem rozsadzającym głowę, która już nie wie co się właściwie dzieje. Już dawno straciła kontrolę nad poukładanym organizmem. Teraz stara się tylko aby ten ból znikną, złagodniał. Niczym chora na umyślę powtarzam jedno imię sama nie wiedząc co tak naprawdę pragnę usłyszeć. To nic nie da jednak to słowo, ciśnie się na usta niezmierzoną ilość razy w ciągu dnia. Wypowiadane szeptem nie dotrze do niczyjego ucha poza moim, jednak nadal je powtarzam nie mając nadziei że ktoś je usłyszy, może nawet bojąc się takiej opcji. Ale słowo tak piękne dające przy wypowiedzi tyle szczęścia, chorego szczęścia jak i bólu musi zostać wypowiedziane przez serce które nie radzi sobie z nadmiarem uczuć które się w nim kłębią.
Nie zmieni się jego położenie dopóki nie zgra swojego rytmu z odległym serduszkiem.Zmuszonym mnie widzieć, niechcącym mego towarzystwa, pragnącego zamienić je na inne serduszko.
Gonitwa serc rozpoczęta, wyścig szczurów kto pierwszy kogo dogoni, kto pierwszy ulegnie.
Koniec ze złudzeniami.
Pozostał ból.
I roztrzaskane codziennie serce, które uporczywie skleja się nadzieją każdej nocy.
Po to tylko aby dać się znowu zranić, rozbić na milion kawałków. W masochistycznej wizji szczęścia.
Czasami boli, ale co by wtedy czuł
Gdyby nie ból, ten piękny ból

Bo nawet ból towarzyszący każdemu spotkaniu jest uczuciem.
Uśmierzany chwilami kiedy czuję się nieobojętna.
Patrzę w wizję jutra, kiedy obudzę się z tęsknotą wołając Twojego imienia, wiedząc ze nikt tego nie usłyszy.
Pozbieram się w sobie przeżywając kolejny dzień ciesząc się każdą chwilą jednak czując niedosyt, pragnąc czegoś czego nie mogę mieć.A kiedy stanę przed Tobą znowu wzbudzi się ból, rozpadnę się w drobny mak, a kawałeczki mnie rozsypią się po szerokim świecie, i z niedosytem będę czuć. W szczęściu ból. I nieświadomie ponownie mnie uśmiercisz, ale nie zobaczysz tego, nikt nie zobaczy bo kamuflaż kameleona, jak gra aktora, tak maska mej twarzy wszystko zakryje. Plasterkiem się posklejam i zatuszuję rozbabrane rany po to by kolejnego dnia przeżyć to samo.



Gdy w sercu twym zagości czerń
I kuje tak miłości cierń
I dusi już toksyczny tlen
I nikt nie wybudzi z koszmaru
Kiedy nastanie dzień
Gdy ból odejdzie jak zły sen
Z dala od energetycznych hien
I nikt już nie będzie czuł żalu


15.06.2015 o godz. 13:17

W życiu piękne tylko chwile są,
Smak radości wymieszany z gorzką łzą.
W życiu piękne tylko momenty są,
Nim pochłonie je czasu oceanu toń.



Ponura przeplatanka radosnych chwil i dołujących godzin.
Sekundy wśród tych których obecność , regeneruje zszargane nerwy, minuty w samotności i godziny wśród tych, których niema się ochoty widzieć, tych którzy zniszczą wszystko od tak dla zabicia nudy. Tak tęskno za tymi słonecznymi ciepłymi wieczorami, kiedy nic nie było tak zagmatwane jak teraz. Do tych nocy otoczonych głuchą ciszą kiedy wpatrywaliśmy się w milczeniu w gwiazdy. Każdy w tę swoją...
Do tych nocy zagłuszających samotność muzyką w ramionach, które pokonają każdą przeciwność.Do poranków kiedy wstajesz niewyspany o świcie,ale z tą dziwną radością, energią, z planem zawojowania kolejnego dnia.
Wyobraźnia żyje swoim życiem, plany i wyobrażenia są zupełnie inne od rzeczywistości. Wieczorne zamglone wizje, stające się wyraźne nocą rankiem znikają rozmyte przez prawdę życia,jakby odgonione złe duchy promieniami czystego Słońca.
A i tak teraz jest tylko jedną chwilą...
Nic nieznaczącą chwilą....
Jedną chwilą.


I tak zmienił w nas i wszystko dookoła świat,
Gdzie jedno marzenie runęło jak domek z kart,
Kolekcjonuj piękne chwile,
Jak fotki sprzed lat.
Nim zabije je jak sztylet czas.


06.06.2015 o godz. 13:37

Pokaż się proszę dziś, pokaż się proszę już
Bez Ciebie jestem cieniem, więźniem w poczekalni dusz
Może się zjawisz dziś, może przytulisz już
I wyjmiesz z serca ciernie martwych dawno powiędłych róż
Dawno powiędłych róż, martwych powiędłych róż
Wyjmij z serca ciernie martwych, dawno powiędłych róż
Ciernie tych suchych róż, kruchych bez życia róż
Proszę powiedz mi gdzie jesteś?



Wmawiając sobie coś, wpajając, powtarzając kłamstwo sprawiłam że stało się w pewnym stopniu prawdą.Słowa które z uporem maniaka od pewnego czasu powtarzałam sobie przed snem, stały się na pewien czas oszukańczą prawdą, w którą moje serce uwierzyło. Dało zwieść się na pewien czas rozumowi, głosowi rozsądku.Poczuciu obowiązku i przekonaniu że tak trzeba, bo tak jest dobrze.
Jednakże wołanie serca o pomoc, odbiło się echem w wyzutej z emocji klatce. Umysł zagłuszył serce krzyczał żeby się zamknęło. Nie posłuchało złośliwie.Wyrwało się niespodziewanie okowów rozumu, wybiegło z klatki pędząc naprzeciw uczuciu,które było więzione od dłuższego czasu. Zniszczone i słabe w ramionach serca odzyskało swoją moc i z nową energią zawojowało duszą. Tocząca się walka pomiędzy sercem a umysłem, uczuciem i rozsądkiem doprowadza do rozstroju psychicznego.
Czego w końcu chcę?!
Wiem.
Wróciło to co czułam, myślałam ze sobie z tym poradziłam, że temat zamknięty. Tymczasem tak niespodziewanie, zupełnie nie wiem dlaczego wszystko powróciło.
Być może dlatego że nie czuję obowiązku trzymania się od Ciebie z daleka, być może dlatego, że chcę Ci pomóc uporać się z tym co czujesz po ostatnich wydarzeniach.
Jesteś tak blisko a jednocześnie tak daleko, jesteś taki bliski a jednocześnie tak odległy, taki znjomy, a zarazem obcy.
To aż boli.
Chcę się trzymać z daleka,ale nie potrafię.
Nie teraz gdy tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie.
Nic oprócz tego co czujemy.


Tagi: Kolce róż.
29.05.2015 o godz. 15:53
Impreza na którą pojechałam z przyjaciółką i kolegami, ogólnie cała ekipa. Poszłyśmy tańczyć, ale przyczepiły się do nas jakieś typy, po jednym, drugim tańcu chciałyśmy się zmyć.Inteligentny pomysł w jednej chwili, musimy znaleźć mojego brata bo powinnyśmy już do domu jechać i żeby nie pojechał bez nas.Panowie jak to dżentelmeni grzecznie zapytali jak wygląda mój brat to pomogą nam go znaleźć.
Ona- Taki wysoki, szczupły, blond włosy.
Ja- Nie tak niższy i grubszy...( Tu ogarnęłyśmy co zrobiłyśmy)
Ona- Ale o którego brata Ci chodzi? - Ratuje sytuację.
Ja- Oooooo tego... młodszego.
Przypał na całego, nie wiem czy chłopcy się domyślili bo zmyłyśmy się szybko jak nigdy. Troszkę głupio z naszej strony :P
Koleżanka opisała chłopaka który nas przywiózł. Ja mojego brata, który z nami był :)

15.05.2015 o godz. 17:17
Nie zaglądałam tu dość długo, wiele spraw, osób i wpisów tu zaniedbałam. Oczywiście po raz kolejny mogę sobie obiecać, że tym razem będę na bieżąco, ale jak długo wytrzymam w tym postanowieniu? Pewnie nie dłużej niż zwykle.
Od mojego ostatniego wpisu pełnego rozdarcia i dziecięcego zagubienia wiele się zmieniło. Tak jak podejrzewałam odnalazłam względny spokój i opanowanie. Moje wewnętrzne ja nie jest już rozjebanym jeżem na drodze. Jeżyk się kuruje.
Jako osoba niedojrzała emocjonalnie ogromnie tego już nie przeżywam chociaż nie powiem wiele wysiłku kosztowało mnie nabranie dystansu i oznaczenie pewnej wartości nalepką ,,Nietykalne!!!"
Trzymam się tego i dość dobrze mi idzie, trzymam sie na dystans. Zimna może obojętna, znajduję sobie pozorne uciechy gdzie indziej.Tak jest dobrze,kiedy jako prymityw a być może najmądrzejszy człowiek cieszę się z każdego dnia, z każdej chwili, z najmniejszego szczegółu mojego życia. Podniosłam się z emocjonalnego nierozgarnięcia potrzebowałam czasu i słów przyjaciela. Tak bardzo pomogło, chociaż tak wiele musiałam przejść sama.
Ale teraz wiosna i ja staram się jej dorównać, nie spać w tym co było, rozpocząć coś od nowa, chociaż na starych śmieciach.
08.05.2015 o godz. 18:29
Jesteś tak blisko a jednocześnie tak daleko.
Codziennie Cię widzę, Ty mnie też,ale mamy wobec siebie tak różne zamiary i plany..
To aż boli, ta obojętność.Ale nie to jest najgorsze, tolerujesz mnie, tak mi się wydaje. Bo musisz, bo gdzie byś się podział w te chłodne wieczory...
Kiedy nie mogę wyjść stoisz pod moim domem, a czasem stoisz i nawet nie napiszesz. Ale pogodziłam się z tym.
Z twoją reakcją i odczuciami, uczuciami.
Co ja mówię nie pogodziłam się, i nie pogodzę.
Chciałabym, bo to uszczęśliwiło by wielu, I Ciebie i ją.
Była by z was cudowna para,ale ja nie potrafię.
A ona nie chce z Tobą być, chce innego, ale on nie chce jej a ja chce Ciebie !
Zachowuję się jak rozkapryszone dziecko, ale teraz mam to w nosie. Bo przez całe życie aż dotąd byłam stanowczą, rozsądną, poukładaną, podchodzącą realistycznie do życia dziewczynką.
Chciałabym nadal taka być,i przeraża mnie ta zmiana. Bo wszystko co logiczne i racjonalne wydaje się bezpieczne. Do przewidzenia.
Ten realizm jest we mnie. Jestem obiektywna, wiem że nic do mnie nie czujesz, i nie poczujesz dopóki nie zmienię się. A zmiana ta będzie głównie dla mnie dobra i tylko ja z niej skorzystam.
A nawet wtedy nie mam pewności...
Zapomnieć i nie czuć. Tak by się chciało.
Ale może nie, może lepiej czuć niż być zimną skałą.
Czas jedynym sojusznikiem...
A głupia nadzieja pozostaje



Tagi: Ty
28.02.2015 o godz. 22:01
statystyki
sekcja użytkownika